poniedziałek, 18 listopada 2013

Liam #1

- Tęsknie za tobą... - Powiedziałem
- Ja też...ale już nie długo się zobaczymy
- Przepraszam, [t.i]
- za co mnie przepraszasz?
- Za to że jestem cholernym egoistą? że liczą się tylko i wyłącznie moje marzenia..
- właśnie. marzenia. - przerwała mi. - o co ci tak właściwie chodzi?
- O to, że zostawiłem samą 23 latkę z małym dzieckiem i wielkim domem? - zaśmiała się - to wcale nie jest śmieszne, [T.i]
- Jest, jest głuptasie
- No właśnie nie! Jestem cholernym debilem! - uniosłem się trochę, chociaż i tak wiedziałem że nie jest w stanie odczuć moich emocji po przez głupią rozmowę przez telefon. Cholernie mi jej brakowało i Danielle też. Tego mojego małego skarba co śmieje się za każdym razem gdy mnie widzi. Kocham je...
- Jesteś debilem, ale moim i zamknij się już.
- Ale wiesz co? Mam dla Ciebie niespodziankę.
- Tak? A jaką? - zaciekawiło ją to co powiedziałem.
- A taką - wszedłem do pokoju rozłączając się. [T.I] rzuciła telefon na łózko i pobiegła do mnie
- Kochanie... - Wyszeptałem jej prosto w uszy.
*oczami [T.I]
Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz gdy poczułam jego oddech na karku i jego dłonie na moim ciele. To coś czego tak cholernie mi brakowało. Nigdy nie dałam po sobie poznać, że jest mi cholernie ciężko  z ogarnięciem  domu i wychowaniem sama dziecka, bo wiedziałam, że on spełnia swoje marzenia i mimo wszystko zarabia na mnie i Małą. Jest wspaniałym ojcem i mężem. Wszystko co robi robi dla nas. Czasami nie mogę uwierzyć w to, że taki skarb jest obok mnie i mam z nim dziecko. I że to Liam Payne. Tak ten z Ona Direction. Ale znam go odkąd bawiliśmy sie razem w przedszkolu.
*Przedszkole(powrót)*
- Liam..Boje się. - powiedziałam ściskając jego ramie jeszcze bardziej.
- Nie bój się. Za raz ktoś nas znajdzie zobaczysz. - Uspokoił mnie. Na prawdę się bałam. Miełam w tedy 6 lat, a Liam 8.
- A jak nie? - zapytałam przerażona
- Zamknij się, okej? Przyjdą po nas, rozumiesz? - pokiwałam tylko głową. Byliśmy zamknięci w wielkiej starej piwnicy gdzie było ciemno a nie było żadnego światła, ale przecież nasz mądry Liam musiał zobaczyć co tu jest i teraz ma za swoje!
Potem przyszedł czas początków w szkole. Zawsze szliśmy razem do szkoły. Byliśmy nie rozłączni. Zawsze byliśmy razem jako przyjaciele.
*Czwarta klasa*
-Liam! Liam! - wołałam
- Kuchnia, mała! - odpowiedział a ja uśmiechnęłam się i pobiegłam do kuchni. Zawsze wchodziłam do niego kiedy chciałam, bo miałam pozwolenie Pani Payne.
- Mam chłopaka! - spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- Co masz?
-Chłopaka - podskoczyłam klaszcząc w dłonie
- Fajnie - wymusił uśmiech
- Jakoś się nie cieszysz - posmutniałam
- Cieszę się, cieszę, ale nie rozumiem po co Ci kolejny chłopak.
- Bo chce mieć chłopaka?
- Jak chcesz - wziął swoje kanapki i pomaszerował do salony, a ja za raz za nim
- O co Ci chodzi, co?
- Jezu [T.I] cieszę się, okej? Daj mi już spokój. Cieszę się.
- No właśnie widzę jak się cieszysz. - wyszłam trzaskając drzwiami. Niestety nie wyszlo to jak chciałam bo nie miałam na tyle siły. Po podstawówce przyszła gimnazjum. Nowe problemy i moi nowi chłopcy. Wszystko mijało tak jakoś szybko a ja dalej byłam przy tym samym Liamie. Tym moim kochanym przyjacielu na którego zawsze mogłam liczyć. 
- Nienawidzę Chemi! - Wyszłam z Klasy a przy drzwiach stał Liam, uśmiechając się.
- Czyli mam rozumieć, że jedynka ze sprawdzianu? - zaśmiał się, a ja uderzyłam go w rękę.
- Tak...
- Oj no już się nie przejmuj, poprawimy to. - uśmiechnął się. I znowu to robił. Tak pięknie się uśmiechał.
- Obiecujesz? - Zapytałam robiąc smutną minę
- Obiecuje [T.I] - znowu mi to robił. uśmiechnął się. - A teraz chodź na obiad.
Po gimnazjum szkoła średnia, nie chciało mi się nic i na nic nie miałam ochoty. Na moje szczęście zachorowałam. Miałam zapalenie tchawicy i nie musiałam chodzić do tej cholernej szkoły!
- Marnie wyglądasz - powiedział siadając obok na łóżku
- Wiem. - zakaszlała - przepraszam, że widzisz mnie w takim stanie.
- I tak jesteś piękna - zaśmiał się - oglądamy coś? - zaproponował
- No okej, kładziesz się? - zapytałam
- Obok Ciebie? Zawsze - i wybuchliśmy śmiechem.
Ukończyliśmy już swoją naukę, ale ja i tak chciałam jeszcze się uczyć i poszłam na studia. Razem z Liamem.
- Te pieprzone studia mnie wykończą! - warknęłam
- To był twój pomysł więc nie marudź.
- No wiem, że mój.
- No to o co ci właściwie chodzi idiotko? - lekko musnął moje usta. Wspomniałam o tym, że jesteśmy razem? Uppss..
- O nic, debilu. - powtórzyłam wcześniej wspomnianą czynność.
I uwierzyć, że teraz ten chłopak z którym tyle przeżyłam bawi się z naszym dzieckiem, a ja patrzę na nich jak na zasrany obrazek. Naglę Liam wstaje i podchodzi do mnie.
- A ty o czym tak myślisz - Łapie mnie za biodra, a ja owijam ręce w okół jego szyi
- O niczym kochanie, o niczym. - uśmiechnęłam się